Opowiadanie czytelnika

Dostaliśmy takiego oto maila od naszego wiernego czytelnika:

Witam.
Mam 23 lata. Moja przygoda związana z tematyką bloga zaczęła się jakieś 10 lat temu. Chodziłem do szkoły i dostaliśmy nową wychowawczynie. Młoda po studiach, wysoka, nie taka szczuplutka jak Natalia Siwiec ale do niej to pasowało. Nosiła szpilki do szkoły ale też i kozaki na słupku czy jakieś czółenka. Po prostu była ideałem kobiety dla dorastającego nastolatka.
Do rzeczy, poszliśmy na okienku między lekcjami z nią do parku. Ona oczywiście poszła w takich półbutach na obcasie

W pewnym momencie zostałem z tyłu za całą klasą i nią bo odebrałem telefon. Dogoniłem ich ale szedłem za nimi i zauważyłem że nasza pani rozdeptuje ślimaki. Jakiego widziała to rozdeptała. Nie ważne czy ze skorupką czy bez. Później się zorientowała że ja to zauważyłem. Przyszła do mnie i prosto z mostu mówi że wie co widziałem.
Zacząłem się pytać po co to robi a ona na to że to są szkodniki, zniszczyły jej cały ogród i nie popuści żadnemu który stanie na jej drodze.
Pytałem ją czy nie szkoda jej niszczyć swoich nowych butów a ona powiedziała że na żadnym szkodniku sobie ich nie zniszczy tylko one zniszczą szkodnika.
Dla przykładu podała że wczoraj była w nowych butach, i zanim wsiadła do samochodu zdążyła ubić mysz. Buty miała praktycznie identyczne jak te

Zaczęła opowiadać jak otwarła garaż, wsiadała do samochodu i zauważyła ją. Była gruba i powolna. Kopnęła ją, odbiła się od nogi od stolika i padła. Nie chciała rozdeptać jej tak by krew z niej wypłynęła to postawiła obcas na jej głowie, lekko zaczęła dociskać a mysz zapiszczała. Przeniosła ciężar ciała na tą noge i obcasem zmiażdzyła jej głowę. Mówiła że tylko chrupnęło…
Zapytałem ją ile waży a ona z uśmiechem powiedziała że 72kg i nic praktycznie nie jest w stanie przeżyć jak jej się nawinie pod szpileczke…
Po powrocie do szkoły, siadła na ławce, założyła noge za nogę a od wewnętrznej strony obcasa zauważyłem szczątki jakiegoś ślimaka.
Tak mnie to nakręciło że musiałem iść do toalety i nie muszę chyba pisać co tam robiłem..

Sytuacja z taxi

Stoję w Centrum na przeciwko restauracji i czekam na klienta. Widzę że wychodzą na „fajka” cztery kobiety. Dwie ok 30-35 lat, obie w czarnych szpilkach ok 7 cm na cieniutkich podeszwach, jedna niska i może nie gruba, ale też nie chuda, dość niska, młodsza w czarnych botkach na wysokich obcasach i dość grubych platformach, i jedna najmłodsza, z 20 pare lat, wysoka, w spódniczce, na ok 8-9 cm obcasach z 1-2 cm platformami, bardzo szczupła. Każda trzyma klielkszek i pali, śmieją się, depczą po innych petach na ziemi. W końcu ta najmłodsza gestykulując upuściła kieliszek który się rozbił. Najpierw wszystkie odskoczyły ale zaraz się spowrotem zeszły i dalej rozmawiają. Ja nie wytrzymałem i wysiadłem, sam nie pale wiec po prostu prostuje kości. I widze że wgl zapomniały o tym szkle, jak przestępują z nogi na nogę to dobre 3 metry dalej słyszę jak szkło chrzęści im pod butami! I to nawet te 35 latki depczą po nim, tymi cienkimi podeszwami. Przecież pod takimi butami napewno czuły, więc ciekawe czemu im to nie przeszkadzało mimo wszystko…
Natomiast to co zaczęła robic najmłodsza zatkało mnie. Od czasu do czasu bawiła się szpilkami, stawiając któryś but na samym obcasie, ze dwa razy usłyszałem delikatne chrupnięcie, aż w pewnym momencie spojrzała pod nogi i specjalnie postawiła obcas na większym kawałku szkła! Chrupnęło, zrobiło się kilka kawałków! I dalej rozmawia z innymi, trzymając but na samym obcasie ze szkłem pod… W końcu spojrzała po raz kolejny, i nadepnęła platformą na te kawałki szkła chyba kompletnie je miażdżąc bo chrupało i chrzęściło ładnych parę sekund! A one nadal rozmawiają! Jedna z 35 latek podchwyciła pomysł i spojrzała na ziemie i też jakby z nudów zaczęła deptać, ale coś średnio szło pod cienką podeszwą, strzelało dopiero jak wycelowała szpilką… Aż tu nagle ta najmłodsza, wyjęła stópkę z buta, mogłem zobaczyć ją w całości, but spoczywał w tym momencie na kawałkach szkła. Po paru sekundach wsunęła ją spowrotem, i znowu usłyszałem szkło pod tym butem, a ona jakby wgl to olała… Najgrubsza z nich, w botkach na najgrubszych platformach tylko jakoś specjalnie nic nie deptała. Za to jak skończyły palić, wszystkie rzuciły pety na ziemie, przydepnęły, i ruszyły w str restauracji. Po tym szkle! Wgl nie zwracając uwagi! Każdej słyszałem jak strzeliło i zachrzescilo szkło pod butami…

Mała przerwa techniczna i co dalej ze stroną

Drodzy Czytelnicy, ostatnio ja (Trampek) miałem bardzo mało czasu dlatego stronka poszła trochę w odstawkę, w dodatku musieliśmy zmienić serwer, ale już wszystko wraca do normy. Treść już powróciła, jutro postaram się przywrócić zdjęcia, a na dniach pojawią się nowe wpisy. A zapewniam że u każdego z nas się ostatnio działo i jest o czym pisać!

Rano na przystanku

Rano czekam na autobus, zimno jak diabli, a w nocy ktoś się rozgrzewał od wewnątrz „Soplicą”. Potłuczone szkło leży na ziemi. W końcu podjechał autobus i jako pierwsza wysiadła z niego młodziutka dziewczyna w kozaczkach na wysokim, szerokim obcasie. Usłyszałem tylko trzask miażdżonego szkła i aż mi się ciepło zrobiło. Kawałek butelki zamieniła w proszek i poszła sobie dalej nic sobie z tego nie robiąc. Cudny widok!

 

Pani kierowca Ubera

Ostatnio napiłem się piwa z kolegą, no i na powrót zamówiliśmy Ubera. Ku naszemu zadowoleniu, podjechała po nas pani Kasia. Okazała się bardzo miłą 30 latką, czarne włosy, nie wysoka. Prowadziła nową granatową Skodę Fabię w kombi. Kolega mieszka w bloku zaraz za osiedlowym sklepem, taka mała sieciówka wolnostojąca. Podjeżdżamy pod klatkę, z lewej mamy śmietnik i miejsce dostaw tego sklepu, ale że było wietrznie a i chyba ktoś pomógł, śmieci są rozrzucone. Pani się zapytała czy to tu, jak potwierdziliśmy to powiedziała że tylko zawróci, i zaczyna skręcać w lewo centralnie po śmiechach, jakiś plastikowych kubeczkach, mnóstwo kajzerek leżało, i jakieś grubsze śmieci bo słyszeliśmy jak strzelały pod kołami. Zatrzymała się i zaczęła wycofywać, ja zaniemówiłem, a kolega (nie wiedzący nic o moim fetyszu) wielkie oczy, i z tekstem

– Ostra kobieta widzę

– Nie po takich rzeczach już jeździłam – zaśmiała się Kasia

Kolega wysiadł, ruszyliśmy dalej w moją stronę, ja próbuję rozwinąć temat, i zagaduje po czym jeszcze jeździła skoro tyle śmieci nie zrobiło na niej wrażenia. To opowiedziała mi że w sumie zażartowała, że do takich rzeczy nie przywiązuje wagi, ale pamięta jedno dla niej traumatyczne przeżycie. Mieszka w domku pod miastem, i prywatnie ma Toyote Solarę (sportowy, ale duży i ciężki samochód, i ze sporym silnikiem 😉 ), i kiedyś w słoneczny dzień chciała jechać do koleżanki. Wsiadła, odpaliła, i ruszyła do przodu. Mówi że lubi dynamiczną jazdę, i lubi czuć uślizg kół przy ruszaniu (dziewczyna marzenie…), i poczuła tym razem uślizg koła, chociaż dziwne bo bardzo delikatnie nacisnęła gaz (miała na nogach szpilki, i kompletnie nie czuła pedałów, więc bała się mocno naciskać), no ale koło się uślizgnęło i złapało przyczepność więc pojechała dalej. Kompletnie o tym zapomniała, posiedziała z koleżanką, i jak wróciła dowiedziała się co się stało… Kot spał na oponie, nie przestraszył się odpalania silnika, i w moemencie jak ruszyła delikatnie dynamiczniej, nie zdążył już nic zrobić, znalazł się pod kołem, i Kasia w tym momencie naciskając swoją stópką w zapewne pięknej szpilce na gaz, zmieliła go pod kołem… Podobno na oczach swojej małej córeczki…

I na zakończenie przyznała się, że mimo wszystko nic ją to nie nauczyło, nadal kompletnie nie zwraca uwagi co ma pod kołami…

Bezwzględna kobieta za kierownicą…

Czekam na klientkę w taxi pod pewnym blokiem. Widzę że idzie dziewczyna w butach na koturnie (chyba kozaczki) przez śnieg ale do swojego samochodu. Zaczęła odśnieżać Volvo V70. Przed samochodem miała małą zaspę od pługu. Wsiadła, odpaliła, zdjęła kaptur, bardzo ładna blondynka może z 25 lat. Tak sobie myśle, ciekawe czy by zauważyła jakby miała coś pod kołem… ona rusza i wjeżdża w ten śnieg i koła zaczynaja buksować. A ona musiała mocno swoją nóżka gaz przydepnąć, bo koła zaczęły bardzo szybko się kręcić wyrzucając mnostwo śniegu do tylu, i tak trzymała dopóki nie rozjechała całej zaspy, i jak gdyby nic pojechała dalej! Jakbym położył coś w tej zaspie to pewnie jakby poczuła jakiś opór, to jeszcze mocniej przycisnęła by pedał gazu swoją delikatną nóżką w kozaczku na koturnie, mieląc to bezlitośnie pod kołami, dopóki by nie wyjechała…

Pasażerka w taxi

Trafiła mi się kolejna superpasażerka! Podjeżdżam, widzę że stoi młodziutka, może z 25 lat dziewczyna, bardzo drobna. W krótkim płaszczu i… botkach na drewnianych podeszwach! Jestem pewny że na prawdziwych drewnianych, bo ładnie stukały 😉 Nie mogę znaleźć w internecie dokładnie takich samych, więc wklejam poglądowe foto.

 

Zobaczyłem że zmierza do drzwi pasażera z przodu, nie byłem na to przygotowany, jedyne co miałem pod ręką to katalog prezentów z BP, więc szybko zrzuciłem na podłogę zanim otworzyła drzwi. Wsiadła, od razu postawiła buty na samych obcasach, centralnie na katalogu, i bardzo milutkim głosikiem powiedziała adres. W czasie jazdy żałowałem że nie mam zestawu gadżetów na taką okazję… Znalazłem jeszcze pudełko po perfumach, z bardzo cienkiego plastiku. Położyłem przy skrzyni, i widząc że na zakręcie patrzy się przez okno, udało mi się je zrzucić. Ogólnie nie zmieniała pozycji nóg, ale w pewnym momencie podciągnęła bardziej do siebie, i postawiła je już normalnie, i pudełko trafiło pod lewą platformę. Zgniotła na płasko, i wgl nie zauważyła! Jak podjechaliśmy znowu mega delikatnym głosikiem podziękowała, i wysiadła. Obserwowałem aż do samej klatki jak stuka tymi cudnymi butami w chodnik… Szkoda że zdjęcia nie zrobiłem, ale w katalogu zostały dwie dziury zrobione kantami obcasów jak tylko na nich opierała nogi, pudełko zgniecione na płask, wierzchnia strona katalogu zgięta i naderwana, od tego jak wysiadała i skręciła na niej nogę, i wszystko nasiąkniętę wodą i brudem spod jej butów…

Ciekaw jeste, czy dziewczyny wgl nic nie czują pod takimi butami? Co największego mogła by nimi zniszczyć i nawet tego nie poczuć…

I jakie to jest niesamowite, delikatne stópki w środku mają tak wygodnie, że nawet nie czują tego co niszczą pod ciężkim butem…

III wspomnienie z byłą dziewczyną

Miała samochód. Nieco starsze sportowe Coupe. Ale średnio umiała jeździć, dlatego czasem wieczorem wyjeżdżaliśmy i jeździliśmy żeby nabrała wprawy. Kiedyś zaryzykowałem i idąc do niej, podłożyłem pod przednie koło od kierowcy żarówkę w pudełku. Jak wsiedliśmy, odpaliła, i musiała wycofać z miejsca parkingowego. Wrzuciła wsteczny, zwolniła hamulec, samochód się delikatnie stoczył i zatrzymał (na żarówce, ale to tylko ja wiedziałem). Spojrzała czy nic nie jedzie, dodała gazu, puściła sprzęgło i usłyszałem jak żarówka strzeliła. Ona wgl nie zareagowała, wyjechała i pojechaliśmy dalej. Nie przyznałem się jej jeszcze wtedy, bo nie do końca wiedziała o moim fetyszu. Zapytałem ją o tą sytuacje znacznie później, ale to w innym wpisie 🙂

Nauczycielka polskiego i drewniaki

W szóstej klasie podstawówki polskiego uczyła nas ok 30 letnia kobieta. Nawet szczupła, ogólnie dość wymagająca i groźna, ale jak czasem się uśmiechnęła to już wtedy robiło mi się ciepło…

Normalnie chodziła w jakiś miękkich butach, ale kiedyś w zimę przyszła w czarnych drewniakach. Takich klasycznych.

 

Coś w tym stylu z czego pamiętam. Ze dwa dni w nich chodziła, w końcu jakaś dziewczyna z klasy zapytała o nie, kobieta odpowiedziała że jest zima, nie będzie chodzić po szkole w zimowych butach a nie kupiła sobie jeszcze na zmianę, i pożyczyła te od koleżanki, także nauczycielki z tej szkoły. I na pewnych zajęciach, koledze upadł pomiędzy ławki wkład do pióra, nauczycielka chodziła i nam coś opowiadała. Chyba nikt poza mną tego nie zauważył. Idąc w pewnym momencie idealnie trafiła na niego tym jakby obcasem… Atrament wytrysnął spod buta na dobre 30 cm, a ona poszła dalej! Wszystko musiało wytrysnąć poza buta, bo nie zostawiała śladów. Wracając zauważyła to, zatrzymała się, i kazała wszystkim sprawdzić buty kto to rozdeptał. Nikt tego chyba nie widział bo wszyscy sprawdzali, ja się bałem powiedzieć bo byłem nakręcony. Ona nie sprawdziła. Wszyscy powiedzieli że mają czyste, ona powiedziała że no trudno, i czy może to sprzątnąć chłopak który obok siedzi. On zaczął wycierać resztki z podłogi, a ona jakby gdyby nic zaczęła chodzić dalej i opowiadać… Nie wiem, czy nie chciała się przyznać że to ona, czy nie dopuszczała takiej możliwości, czy nie poczuła tego, czy co? Dajcie znać w komentarzach co myślicie, bo dla mnie to cały czas zagadka 😉

Biedronka

Któregoś dnia przyszła do mnie koleżanka.  Zanim zdjęła bytu zobaczyła na suficie biedronkę i chce, żebym coś z nią zrobił. Strzepnąłem ją szalikiem z sufitu na kafelki. Kręciła się w kółko machając skrzydełkami. Zanim zdążyłem ją dobić Kasia stanęła na niej obcasem. Usłyszałem tylko cichy trzask i owad zakończył swój żywot. Ciekawe, że jak zdjęła buty, to nawet nie spojrzała na podeszwę.  Kozaczki stały sobie w przedpokoju z biedronką przyklejoną do podeszwy.  Gdy wychodziła widziałem, jak jej delikatna stópka (rozmiar 37)  zanurza się w nich i wyobraziłem sobie, jak z rozdeptanego wcześniej owada robi teraz żyletkę.

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA
KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA