„Polowanie” na parkingu – początek nowej serii

Witam wszystkich, powracamy z nowymi opowiadaniami 🙂

Ostatnio u mnie (u Trampka) sporo się działo, jest co spisywać. Zacznę od rozpoczęcia nowej serii opowiadań z „polowań” na parkingach.

Na czym to polega? Znajduje jakąś młodą, ładną dziewczyne która sama przyjeżdża na zakupy, przypadkiem za jej samochodem ląduje coś nieszkodliwego dla opon, a dającego ładny efekt po przejechaniu. Np dwie plastikowe buteleczki jogurtu.

Więc pierwsza sytuacja, podjechała dziewczyna na oko 18-20 lat, szczupła, Fiatem 500. Przypadkiem coś znalazło się za prawym przednim kołem.

Przyszła dziewczyna, wsiada. Ja czekam co zrobi, a ta siedzi i bawi się telefonem. Trwa to może z 5 min, ja już nie mogę ustać. A stałem kawałek za jej samochodem, dokładnie wszystko widząc. W końcu odpala! Ale nie rusza, zaczyna się zapinać. Wreszcie wrzuciła wsteczny, rusza i samochód napotyka na opór. Mi po głowie latają myśli, zatrzyma się i wyjdzie zobaczyć? Czy przejedzie i poczuje i się przestraszy? A ona dodaje gazu, i widzę jak koło zaczyna miażdżyć jogurty! Wystrzelił jeden. A ona dalej jakby nie zauważając tego. Jak wycofała na drogę, ja podszedłem i pokazuje. Ona opuszcza szybę, ścisza muzykę, a ja pokazuje jeszcze raz i się pytam:

– Hej, nie zostawiłaś czegoś?

– Nieeee….?

– Bo coś przejechałaś

– (Zdziwiona, podnosi wzrok wyżej żeby zobaczyć przed maską) Hahahahahaha, nieeee, to nie moje. Ale dzięki za zainteresowanie.

I rozbawiona rusza zamykając okno. Naprawdę, rozbawiło ją to że rozjechała coś!

Tu zdjęcie tego co zostało

Pani kierowca Ubera

Ostatnio napiłem się piwa z kolegą, no i na powrót zamówiliśmy Ubera. Ku naszemu zadowoleniu, podjechała po nas pani Kasia. Okazała się bardzo miłą 30 latką, czarne włosy, nie wysoka. Prowadziła nową granatową Skodę Fabię w kombi. Kolega mieszka w bloku zaraz za osiedlowym sklepem, taka mała sieciówka wolnostojąca. Podjeżdżamy pod klatkę, z lewej mamy śmietnik i miejsce dostaw tego sklepu, ale że było wietrznie a i chyba ktoś pomógł, śmieci są rozrzucone. Pani się zapytała czy to tu, jak potwierdziliśmy to powiedziała że tylko zawróci, i zaczyna skręcać w lewo centralnie po śmiechach, jakiś plastikowych kubeczkach, mnóstwo kajzerek leżało, i jakieś grubsze śmieci bo słyszeliśmy jak strzelały pod kołami. Zatrzymała się i zaczęła wycofywać, ja zaniemówiłem, a kolega (nie wiedzący nic o moim fetyszu) wielkie oczy, i z tekstem

– Ostra kobieta widzę

– Nie po takich rzeczach już jeździłam – zaśmiała się Kasia

Kolega wysiadł, ruszyliśmy dalej w moją stronę, ja próbuję rozwinąć temat, i zagaduje po czym jeszcze jeździła skoro tyle śmieci nie zrobiło na niej wrażenia. To opowiedziała mi że w sumie zażartowała, że do takich rzeczy nie przywiązuje wagi, ale pamięta jedno dla niej traumatyczne przeżycie. Mieszka w domku pod miastem, i prywatnie ma Toyote Solarę (sportowy, ale duży i ciężki samochód, i ze sporym silnikiem 😉 ), i kiedyś w słoneczny dzień chciała jechać do koleżanki. Wsiadła, odpaliła, i ruszyła do przodu. Mówi że lubi dynamiczną jazdę, i lubi czuć uślizg kół przy ruszaniu (dziewczyna marzenie…), i poczuła tym razem uślizg koła, chociaż dziwne bo bardzo delikatnie nacisnęła gaz (miała na nogach szpilki, i kompletnie nie czuła pedałów, więc bała się mocno naciskać), no ale koło się uślizgnęło i złapało przyczepność więc pojechała dalej. Kompletnie o tym zapomniała, posiedziała z koleżanką, i jak wróciła dowiedziała się co się stało… Kot spał na oponie, nie przestraszył się odpalania silnika, i w moemencie jak ruszyła delikatnie dynamiczniej, nie zdążył już nic zrobić, znalazł się pod kołem, i Kasia w tym momencie naciskając swoją stópką w zapewne pięknej szpilce na gaz, zmieliła go pod kołem… Podobno na oczach swojej małej córeczki…

I na zakończenie przyznała się, że mimo wszystko nic ją to nie nauczyło, nadal kompletnie nie zwraca uwagi co ma pod kołami…

Bezwzględna kobieta za kierownicą…

Czekam na klientkę w taxi pod pewnym blokiem. Widzę że idzie dziewczyna w butach na koturnie (chyba kozaczki) przez śnieg ale do swojego samochodu. Zaczęła odśnieżać Volvo V70. Przed samochodem miała małą zaspę od pługu. Wsiadła, odpaliła, zdjęła kaptur, bardzo ładna blondynka może z 25 lat. Tak sobie myśle, ciekawe czy by zauważyła jakby miała coś pod kołem… ona rusza i wjeżdża w ten śnieg i koła zaczynaja buksować. A ona musiała mocno swoją nóżka gaz przydepnąć, bo koła zaczęły bardzo szybko się kręcić wyrzucając mnostwo śniegu do tylu, i tak trzymała dopóki nie rozjechała całej zaspy, i jak gdyby nic pojechała dalej! Jakbym położył coś w tej zaspie to pewnie jakby poczuła jakiś opór, to jeszcze mocniej przycisnęła by pedał gazu swoją delikatną nóżką w kozaczku na koturnie, mieląc to bezlitośnie pod kołami, dopóki by nie wyjechała…

III wspomnienie z byłą dziewczyną

Miała samochód. Nieco starsze sportowe Coupe. Ale średnio umiała jeździć, dlatego czasem wieczorem wyjeżdżaliśmy i jeździliśmy żeby nabrała wprawy. Kiedyś zaryzykowałem i idąc do niej, podłożyłem pod przednie koło od kierowcy żarówkę w pudełku. Jak wsiedliśmy, odpaliła, i musiała wycofać z miejsca parkingowego. Wrzuciła wsteczny, zwolniła hamulec, samochód się delikatnie stoczył i zatrzymał (na żarówce, ale to tylko ja wiedziałem). Spojrzała czy nic nie jedzie, dodała gazu, puściła sprzęgło i usłyszałem jak żarówka strzeliła. Ona wgl nie zareagowała, wyjechała i pojechaliśmy dalej. Nie przyznałem się jej jeszcze wtedy, bo nie do końca wiedziała o moim fetyszu. Zapytałem ją o tą sytuacje znacznie później, ale to w innym wpisie 🙂

Gałęzie pod kołami

Pewnego wieczoru pojechaliśmy razem z koleżanką do jej domu. Garaż który wynajmowała stał niedaleko. Niedawno była potężna wichura, więc na podjeździe leżało sporo gałęzi. Otworzyłem jej bramę wjazdową i chciałem uprzątnąć przynajmniej kilka konarów, jednak Agata wychyliła się przez okno i powiedziała, żebym je zostawił. Stanąłem więc obok ścieżki i patrzyłem, jak koła jej samochodu pokonują kolejne gałęzie, które z trzaskiem ustępowały pod naciskiem jej opon. Ponieważ dzień był upalny, Agata była ubrana w kwiecistą, krótką sukienkę i sandałki na obcasie. Wyobrażałem sobie, jak jej drobniutkie stópki naciskają pedał gazu by pokonać przeszkody. Pod samym garażem leżała dość gruba gałąź, zastanawiałem się, jak to drobne dziewczę sobie z nią poradzi. Przednie koło właśnie jej dotknęło ale za chwilę samochód lekko odskoczył do tyłu. Wtedy uszłyszałem, jak silnik wszedł na wyższe obroty, Agata puściła sprzęgło i koła wtoczyły się na nią, zrywając z niej korę. Pod tylnym kołem trzasnęła, a samochód gładko wtoczył się do garażu. Z przyjemnością patrzyłem, jak wysiada z auta i delikatnie idzie pomiędzy gałęziami, które przed chwilą połamała kołami. Nawet nie zwracała na nie uwagi, chociaż dla mnie ten widok był podniecający.

Jabłka

Latem byłem u mojej kuzynki. Ma garaż koło domu, a w nim „Matiza”. Akurat mieliśmy gdzieś jechać, kuzynka poszła otwierać bramę, a ja w tym czasie otwierałem garaż. Właśnie zbliżała się kuzynki córka, która miała jechać z nami jako pasażerka, a tu niespodzianka! Siada za kierownicą, chociaż wiem, że nie ma prawa jazdy. Patrzę na nią zdziwiony, a ona mi mówi, że mama pozwoliła jej wyjechać z garażu i zawrócić na podwórku. Dodam, że przy garażu rośnie stara jabłoń, która zrzuciła sporo niedojrzałych owoców prosto na podjazd. Otworzyłem szeroko drzwi garażowe i zacząłem zbierać ze ścieżki te jabłka, ale kuzynki córka już wrzuciła wsteczny i wyjeżdża. Patrzyłem, jak owoce miażdżone kołami strzelają sokiem. Młodziutka przyszła pani kierowca nawet nie zwracała uwagi na to, po czym jedzie. Skorzystałem z tego, że akurat kucałem, więc położyłem na ścieżce moją dłoń. Nawet nie poczuła, że po niej przejechała. Manewrując po podwórku rozjechała jeszcze parę jabłek ale w ogóle się tym nie przejęła. Potem wysiadła z samochodu i depcząc po resztkach jabłek przesiadła się na miejsce pasażera.

Blondynka w Range Roverze

Szybka notatka z wczoraj. Podjeżdżam wieczorem do znajomego pod blok, obok jest jakies przedszkole. Obok płotu altanka śmietnikowe, ale chyba była wypełniona albo jakas awaria bo leżała góra śmieci obok altanki, zajmując połowę jednego miejsca parkingowego. I akurat to było wolne z tego powodu. Patrzę, podjeżdża nowy, wielki Range Rover. I za kierownicą piękna młoda blondyneczka. Serce mi zabiło mocniej, widze że chce zaparkować, ale jedyne miejsce jest do połowy zasypane śmieciami. Worki, ale także stał wózek dla lalek, taka pomniejszona spacerówka. No i ta kobieta wjeżdża na to miejsce… Lewa strona była czysta, prawa była lekko zasypana. Wiec bedzie musiała prawymi kołami przejechać po śmieciach. Najpierw zobaczyłem jak ten wózek kawałek odepchnęła zderzakiem, oparł się o torby ze śmieciami, napierając na niego zderzakiem pochyliła go, zderzak przeszedł nad nim, doszło koło i trach! Miażdży kołem aż strzela konstrukcja! A ona uniosła głowę nieco wyżej, i patrzy do przodu jakby oceniając kiedy dojedzie do płotu i bedzie sie musiała zatrzymać. Ignorując to po czym jedzie!

Za wózkiem były już zwykle torby ze śmieciami, i słyszę tylko odgłosy miażdżenia, raz chyba coś szklanego strzeliło. Dojechała do końca miejsca i wysiadła. Jakby nic poszła do przedszkola, nawet nie patrząc na prawa stronę. Miała max 25 lat, drobna, szczupła, bardzo zadbana, w skórzanej kurteczce i sportowych butach.

Wraca po chwili z dziewczynką, podeszły z prawej, z tylu z prawej był fotelik. Jak oceniła że musiała by deptać po śmieciach, powiedziała córce żeby tu poczekała a ona wyjedzie. Ruszając do tylu najpier tylnią koło zaczęło jechac po pozostałościach wózka, później przednie po śmieciach aż dotarło do wózka i także go dogniotło, a z ostatniej siatki pod ciśnieniem aż wysunęła się para głośniczków komputerowych, z których jeden od razu został z trzaskiem rozjechany! Zaraz kobieta wysiadła i poszła do dziewczynki, a ona taka zmartwiona: mamo, przejechałaś komuś wózek 🙁

Kobieta usadzając dziewczynkę, że inaczej nie mogła zaparkować, dziewczynka że przecież mogła wysiąść i przestawić, a kobieta że to był śmieć, jak wszystkie inne rzeczy po których przejechała, i żeby się nie martwiła, że pod koła często trafiają różne śmieci z ulicy, tylko jak siedzi w srodku to ich nie widzi. Pocałowała, i zamknęła drzwi. Wsiadła za kierownicę i odjechała.

 

Trampek

 

Nauczycielka

Mój fetysz zaczął się już w liceum. Jedna z nauczycielek krążyła po placu przed szkołą, szukając miejsca na zaparkowanie samochodu. Akurat uczniowie schodzili się już do szkoły, a ja stałem na podwórku, patrząc na jej manewry. Była bardzo młoda i seksowna, a dla 16-latka wręcz niedościgniony obiekt westchnień. Czekałem cierpliwie, aż zaparkuje, żeby zobaczyć jak jest ubrana i ogólnie nacieszyć oczy przed lekcjami. Cofała akurat w stronę zsypu na węgiel, do którego parę dni wcześniej woźny zrzucił go kilka ton. Patrzyłem, jak koła jej samochodu zbliżają się do kilku czarnych bryłek, które leżały na ziemi i poczułem wielkie podniecenie. Nie miałem wtedy pojęcia o „crush fetish”, ale gdy usłyszałem trzask pękającego węgla i zobaczyłem, jak rozsypuje się na proszek pod ciężarem jej samochodu, to poczułem na twarzy falę gorąca. Do tego wszystkiego zatrzymała samochód, stając jednym kołem na kratce, przykrywającej ten zsyp. Metal ugiął się lekko pod naciskiem koła, a pani Ania wysiadła ze swojego Fiata, ukazując moim oczom długie, zgrabne nogi oraz drobne stopy, widoczne niemal w całości między paskami jej sandałków. „Ty jeszcze nie na lekcji?” – zapytała mnie. Gdyby była facetem, pewnie wiedziałaby, jak trudno się idzie, będąc podnieconym na maxa.