Opowiadania czytelników

Dawno się nic na blogu nie działo, ale w sumie całe życie przeniosło się na forum, na które serdecznie zapraszam pod adresem

http://forum.pod-obcasem.pl

A w ramach zachęty, wrzucam tu zajawkę w postaci opowiadania jednego z naszych stałych bywalców, użytkownika Rat 🙂

 

Kiedy Marek popatrzyl na drzwi jednego z wiekszych klubow w krakowie i westchnal.

-Eh, kolejny dzien w pracy.

Chlopak pracowal jako szatniaz, w ten sposob dorabiajac sobie do studenckiego budżetu. Bardzo nie lubił tej roboty, wiecznie pijani studenci w jego wieku mogacy pozwolic sobie
na imprezowanie i wydawanie kasy, awanturujacy sie ludzie, dziwny element pojawiajacy sie tam… To wszystko czesto dzialalo mu na nerwy.

Od jakiegos czasu chlopak mogl rzucic prace przez stypendium socjalne, ktore otrzymal. Trzymała go tam jednak jedna rzecz. Szatnia rownała sie z poziomem drugim lozy vip, dzieki
czemu mogl ogladac to co lubil najbardziej- buty kobiet przychodzacych do klubu.

Marek mial crush fetish, uwielbiał deptanie i czesto w pracy ogladal rozne rzeczy deptane przez laski wpadajace do klubu. Tego dnia jednak postanowil zrobic odrobine wiecej.

Wiedzac, ze akurat tej nocy loza zarezerwowana jest przez grupke kobiet organizujacych wieczor panienski, uzbroil sie w paczke drazy oraz m&msy. Mial w planach podrzucic kilka
pod buty bawiacych sie dziewczyn i zobaczyc czy cos poczuja rozdeptujac je.
Minelo kilka godzin od jego wejscia na szatnie, czekal niecierpliwie az w lozy pojawia sie goscie. Po kilku minutach zobaczyl cztery dziewczyny idace w kierunku szatni. Mial
wiec okazje przygladnac sie kazdej z nich. Dwie blondynki, jedna bardzo drobna, szczuplutka. Ubrana w czarny top, czarne jeansy i botki na grubym obcasie i koturnie (1).

Z wygladu bardzo niewinna i sympatyczna. Druga z nich ubrana w szpilki na koturnie, ktore byly czerwone (2) na co Marek od razu zwrocil uwage.

Wyzsza od kolezanki, ubrana w
sukienke, choc z twarzy troche sukowata. Pozostale kobiety nie byly interesujace ani pod wzgledem wygladu ani zachowania. Byly pijane i strasznie chcialy isc tanczyc. Wszystkie
4 usiadly w lozy, pech chcial ze blondi pieknosci dalej od jego oczu. Pomyslal ze niewiele jednak zdziala i zasmucony usiadl i przysluchiwal sie rozmowie kobiet.

Z rozmowy dowiedzial sie ze panna mloda juz sie zmyla, dwie laski zaczely pic i chcialy sie bawic a pozostale dwie chyba mialy dosc i siedzialy spokojnie saczac piwo.

Po paru drinkach imprezowiczki ktorymi Marek nie byl zainteresowany zerwaly sie i zaczely wyciagac blondynki na parkiet. Te daly sie namowic.

To moja szansa, pomyslal.

Nie zastanawiajac sie dlugo rozsypal kilka drazy w lozy i czekal na rozwoj sytuacji.

Po jakims czasie (ku jego wielkiemu zadowoleniu) blondynki wrocily na miejsca. Juz przy wejsciu jedna, ktora nosila botki nadepnela na draza lezacego poza zasiegiem jego wzroku.
Uslyszal tylko lekkie chrupniecie ale kobieta zdawala sie calkowicie ignorowac to, ze na czyms stanela. Obserwowal wiec dalej. Druga, ta w czerwonych obcasach podeszla do
swojego miejsca i teraz juz calkiem wyraznie widzial jak kolejne draze sa rozdeptywane pod podeszwami. Pikanterii sytuacji dodawal fakt, ze blondynka po tym, jak mniej wiecej
srodkiem buta stanela na drazu nie dosc ze nie zauwazyla nic, to jeszcze obrocila noga przy obracaniu sie, wiec cukierek calkowicie przylepil sie do podeszwy. Kolezanka w
botkach siedzac juz powiedziala do drugiej, ze czas sie zbierac chociaz szkoda bo muzyka jest fajna. Mowiac to tupala dynamicznie butem w rytm muzyki depczac przy tym kolejne
kuleczki.

Ona niczego nie wie, niczego nie czuje! Pomyslal chlopak.

Ogladal jak niektore z drazy laduja pod butem, chcial jednak, aby obie z pan cos rozgniotly, jednak draze wokol drugiej z nich byly za daleko aby trafic pod but.

Zaryzykuje, podsune pare blizej.

Marek delikatnie wlozyl reke w szpare laczaca szatnie z podloga lozy, po czym powolutku zaczal popychac draze w kierunku upragnionych czerwonych obcasow. Kilka z nich faktycznie
zblizylo sie do celu, ale chcial wiecej. Niesiony fala sukcesow tej pieknej nocy postanowil wypchnac jeden z drazy lezacych przy stopach pierwszej blondi. Wszystko szlo dobrze,
choc ignorujac rozmowy kobiet chlopak nie wiedzial, ze te wracaly na parkiet. Nagle obcas botka wyladowal prosto na jego dloni. Przerazony zamarl i nie ruszal sie wcale. W jego
glowie strach mieszal sie z podnieceniem, w koncu nie myslal, ze spotka go az takie szczescie a z drugiej strony nie wiedzial jak ma sie wytlumaczyc z tego, co jego dlon wogole
tam robi.

Na szczescie dla niego wstajaca kobieta pomimo przeniesienia polowy swojego ciezaru na obcas prawej nogi nie poczula absolutnie nic. Wstala dociskajac dlon mocniej i zwyczajnie
ruszyla za kolezanka na parkiet.

Chlopak cofnal swoja dlon, spojrzal na slad buta wyraznie wybity na skorze. Bolalo jak cholera, jednak podniecenie tlumilo bol. Od razu polizal nadepniete miejsce a czujac
slodki smak rozgniecionych pod podeszwa slodyczy postanowil, ze napewno na tym nie poprzestanie. Po raz kolejny rozsypal draze, tym razem m&msy. Wiedzial ze sa twarde ale nie
mogl sie powstrzymac. Z wytesknieniem czekal na powrot dziewczyn, a kiedy zobaczyl znajome juz buty krew od razu zaczela buzowac mu w zylach.

I po raz kolejny mogl zobaczyc jak cukierki sa rozgniatane pod podeszwami butow obu z pieknych kobiet, jak pekaja pod naciskiem podeszw i obcasow. Blondynka w botkach trafila w
mmsa obcasem, po czym usiadla i podwijajac pod siebie nogi nieswiadomie pokazala Markowi wszystko co tej nocy wyladowalo pod jej butem i zostalo tam przyklejone (w tym kilka
rozsypanych przez niego drazy oraz wczesniej wspomniany m&ms. Blondynka w czerwonych obcasach tym razem wracajac do lozy nie usiadla nawet, podchodzac do stolika rozdeptala z
impetem dwa m&msy.

Musiala to poczuc! Pomyslal

Jednak nawet jesli istotnie tak bylo nie dala nic po sobie poznac.

Zbieramy sie, co ? Zapytala dalej stojac na cukierkach.

Po chwili dolaczyly do nich dwie laski, ktore wyszly na parkiet na samym poczatku. Jedna z nich tez przypadkiem stanela na draza i od razu spogladajac na ziemie powiedziala:

Rany, ale w tym klubie jest syf, ktos tu cos rozsypal. Wtedy wszystkie z kolezanek spojrzaly pod nogi.

Faktycznie! Jakies cukierki czy cos-powiedziala pierwsza blondynka- ale nic nie czulam pod butami, sa strasznie grube.

– Mi to tam nie przeszkadza -powiedziala druga blondi- dopoki nie zauwaze ze mam pod nogami cokolwiek, to nawet nie zwracam uwagi.

Dziewczyny zebraly sie a Marek oddajac im plaszcze mial ostatnia tego wieczoru okazje aby zobaczyc te piekne kobiety.

-Przepraszam, chyba narobilysmy wam balaganu w lozy nad szatnia – powiedziala nizsza blondynka z mina niewiniatka.

-Nic nie szkodzi- odpowiedzial Marek. Chetnie posprzatam.

Była dziewczyna jako pasażer w samochodzie

Tytuł brzmi głupio, ale w tym wpisie chciałem przedstawić jakim była okropnym pasażerem 😉

Był to czas kiedy praktycznie mieszkałem w samochodzie (praca dostawcy nie jest lajtowa…), stąd w samochodzie było wszystko. A jak wiedzą kierowcy, jak się jeździ samemu samochodem, wszystkie śmieci itp zawsze lądują w miejscu na nogi pasażera z przodu. Bo najbliżej.

Pewnego razu wybraliśmy się na zakupy. Dziewczyna w kozakach, niestety nie mogę znaleźć w necie identycznych… Były zbliżony do tych poniżej, jednak były znacznie jaśniejsze.

Ogólnie gruba i twarda platforma, porządny obcas, wykonane z porządnej grubej skóry (w końcu były to zimowe buty). Zawsze jak miała je na nogach głupiałem. Mimo iż była drobna, szczupła, to w nich wyglądała mega słodko, seksownie, ale i władczo. A z racji średniej pogody za oknem, chodziła w nich po wszystkim, łącznie ze śniegiem, kałużami itp. A jej stópki zawsze miały wygodnie, sucho… I zawsze ją trochę irytowały pytania czy wie że coś zdeptała, bo jak twierdziła, nie po to ma takie buty, żeby co chwila spoglądać pod nogi. Czyli kompletnie nie czuła nic pod nimi 🙂

Ale wracając do tematu. W nogach pasażera leżało akurat sporo papierów i wieczko od pudełka śniadaniowego. Plastikowe. Wsiedliśmy, jedziemy. Napewno gniecie coś pod butami, ale nie widzę bo płąszcz zimowy zasłania. Ale postawiła torebkę na kolanach i zaczęła czegoś szukać. I widocznie żeby było wygodniej postawiła nogi na samych obcasach. i widzę że lewa jej się przesunęła do przodu. Ona zniesmaczona, cofnęła nogę na poprzednią pozycję, ale zaraz jakby znowu jej się ześlizgnęła, jakby po czymś śliskim. Nie przerywając szukania przesunęła znowu w poprzednie miejsce i tak mocno postawiła, jakby chciała tupnąć. Ja podniecony, odsłoniłem trochę płaszcz, i widzę że lewego buta oparła na tym wieczku od pudełka. Już jej się noga nie ześlizgiwała, bo kantem twardego obcasa połamała je… Ale widziałem ślady, porysowany plastik, którymi zjechał wcześniej obcas…

Mówie jej, że połamała wieczko od pudełka śniadaniowego. Ona zagłębiona w poszukiwaniu czegoś w torebce, odpowiedziała (to był już czas że wiedziała o moim fetyszu)

„Ja chodzę na obcasach, jak coś tam będzie leżało to licz że zostanie zniszczone.”

Po chwili wyciągnęła z torebki to, co szukała. Zasunęła torebkę, postawiła nogi już normalnie. Popatrzyła mi się w oczy, przysunęła i musnęła mnie po ustach swoimi meeega delikatnymi ustami… Uśmiechnęła się, i powiedziała „no chodź, idziemy”, otworzyła drzwi i wysiadła. Bo byliśmy już na parkingu pod galerią handlową.

I kolejna przygoda z taxi ;)

Jak zwykle w weekend w nocy jeździłem sobie taxi, ok 3 rano zrobiłem się śpiący i głodny, to pomyślałem że świetnym pomysłem jest wracając do domu, przystanąć na zapiekankę. Mam po drodze taką budkę, piwo i zapiekanki 24h. Akurat obok dość znanego i nie najtańszego klubu 🙂 Przede mną odeszło lekko pijane towarzystwo po uzupełnieniu zapasów złocistego trunku i zapiekanek. Pech chciał że byli w takim stanie i pospadało im przed okienkiem a to ogórek, a to kawałek szynki na ziemie… Przede mną stała jeszcze tylko para, facet i dziewczyna, może z 30 lat oboje, ale dziewczyna typowo klubowo ubrana, w mini i moim ulubionym rodzaju szpilek! Dla przypomnienia jakie to są, umieszczam poglądowe zdjęcie poniżej 😉

Więc stwierdziłem że ten wieczór już jest udany, samo patrzenia dało mi olbrzymią przyjemność. Aleee… w moment skojarzyłem, że przed okienkiem leżą porozrzucane rzeczy po poprzedniej ekipe. Aż mi serce zabiło! Błagałem w myślach oby facet nic nie zrobił, a żeby to dziewczyna chociaż delikatnie na czymś stanęła. I tak się zaczęło dziać, zrobili krok w stronę okienka, facet spojrzał na ziemię i obszedł to co leżało i stanął delikatnie z boku okienka, a dziewczyna stanęła idealnie po środku tego, i się oparła o okienko. Na nic nie nadepnęła, ale mi i tak już serce biło, bo miała dookoła szpilek mnóstwo tego. Pytają babkę o zapiekanki, coś tam zagadują, i dziewczyna lekko zmieniła pozycje, stając prawym butem na ogórku. I nic, zero reakcji! Po chwili odwraca się lekko do faceta, obkręcając się na tej platformie, pod którą miała ogórka, a na końcu stawiając obcas na kawałku szynki czy tam bekonu.Patrzy mu się w oczy i coś tam mówi. Po chwili spowrotem staje na wprost okienka, stawiając nogi w trochę innych miejscach. Po ogórku została mokra plama. Dalej coś gadają ze sprzedawczynią, a w końcu obraca się do mnie, stawiając buty częściowo na jakiejś szynce, częściowo na kawałku bułki, i z uśmiechem do mnie, czy mi się spieszy, bo bardzo mnie przeprasza że tak blokują kolejke. Ja z jednej strony w niebie, a z drugiej spanikowany, mówie że nie, że naprawdę mi się nie spieszy. Ona się naprawdę pięknie uśmiechnęła, i znowu przodem do okienka, nachyliła się i podnisła prawą nogę do tyłu. Nie dość że poza świetna, z lekko wypiętym tyłeczkiem w mini, długie szczupłe nogi, lewą szpilką stoi na kawałkach jedzenia, a ja widzę podeszwę prawego buta… Tyle co miała tam śladów, pewnie po klubie, po chodniku, i to jedzenie przed okienkiem… W końcu odebrali zapiekanki, i poszli. To co zostało przed okienkiem to pare mokrych plam, i kilka kawałków szynki które ewidentnie wyglądały na zdeptane, z brudem spod butów. Dziewczyna ani razu na to nie spojrzała, jakby była pewna że absolutnie nic nie miała pod butami…

A ciekawe ile rzeczy zdeptała wcześniej w klubie nieświadomie… Skoro tu przez kilka minut tyle rzeczy zostało bezlitośnie zmiażdżonych pod jej butami, dosłownie porozgniatała na miazgę… A jak się na tym ogórku obróciła… Zmieliła go na dosłownie mokrę plamę. Nie czując tego.

Ale to akurat oczywiste, kiedyś miałem okazję odbyć szczerą rozmowę o tym z moją byłą która uwielbiała szpilki na platformach, także może niedługo spiszę co z tej rozmowy pamiętam 🙂 Ale w skrócie mogę powiedzieć, że one kompletnie nie czują pod nimi takich śmieci!

No i ciekawi mnie zachowanie faceta, który sam zauważył te rzeczy, ominął je, i pozwolił dziewczynie stanąć tam gdzie one leżały. Natomiast też nie patrzył na to.

Weekendowy wypad do znajomej na wieś cz. 2

Widząc jak stawia twarde drewniaki na szczeblach, byłem w niebie. Na ostatnich stanęła mając szczebel w tym wyżłobieniu, pomiędzy obcasem a przodem, po środku. Moje myśli krążyły dookoła tego co by się stało jakby znalazł się tam mój palec. Widziałem jej stópki, wgl się nie męczyły, a drewniakami pewnie wywierała taką siłę, że palce to by połamała…

Podziwiałem podeszwy i te rozgniecione rzeczy pod nimi, a nad sobą widziałem szczuplutkie, dłuuugie nogi, jędrny, wysportowany tyłeczek, niesamowite wcięcie i blond włosy. Ta chwila mogła by trwać wiecznie.

I w tym momencie wyrwało mnie z rozmarzenie któreś pytanie znajomej czy wszystko ze mną ok. Przestraszyłem się, bo jak nic, było widać że ją podziwiam i odjechałem. Powiedziałem że jak najbardziej, a o co chodzi? Odpowiedziała że lepiej żebym do niej dołączył na górę, bo na dole widać że moje myśli w złą stronę galopują. Jak ja się wtedy głupio poczułem, musiałem się cały czerwony zrobić… Ale posłusznie wdrapałem się na drabinę z drugiej strony. Faktycznie mnie bolały trochę nogi.

Zacząłem też wybierać owoce, a koleżanka w tym momencie zapytała mnie tak nagle – co tam bardzo Cię zainteresowało?

Ja trochę panikując odpowiedziałem że zapatrzyłem się trochę na figurę i się zamyśliłem…

Zaśmiała się i powiedziała że jestem zabawny, i dostałem buzi w policzek. Serce mi tak zabiło, że myślałem że wyskoczy. Później przez chwilę jedliśmy owoce, ale niestety nie wszystkie się udało zerwać, niektóre spadały. Po pewnym czasie zeszliśmy, i zobaczyłem jak kolejne małe owoce lądują pod jej ciężkimi drewniakami, a na nic sobie z tego nie robi. Jej stópki wyglądały na takie bezpieczne…

Zaczęliśmy wracać do domu, a ona zaczęła się wygłupiać idąc przede mną, zaczęła ruszać tyłkiem, aż kręcić nim, i robiąc to aż obkręcała się kawałek na drewniakach. Dokładnie widziałem kilka rozmazanych owoców w śladach po jej drewniakach… Doszliśmy jeszcze pod śliwkę, i tu już się zaczęło naprawdę gorąco, bo ja już praktycznie nie myślałem, a na zrobiła coś, co mnie wykończyło. Patrzyłem dokładnie na jej nóżki, i pochodząc, patrzyła w górę, na drzewo, a nie na dół, gdzie leżało trochę śliwek które opadły. I zatrzymała się, stając lewym butem, przodem na śliwce. Zobaczyłem jak z boku buta wypłynęło trochę. A ona patrzyła się w górę, wgl tego chyba nie czuła! Zrobiła mały kroczek do przodu, i zobaczyłem miazgę po śliwce wdeptaną w trawę z tym charakterystycznym bardzo dokładnym odciskiem podeszwy drewniaka (wiecie chyba o co mi chodzi)… Wtedy już poczułem te impulsy u mnie w pewnej części ciała, i że chyba mam delikatnie mokro… A ona ani nie czułą tej śliwki, ani że przez to doprowadziła mnie do takiego jakby nie patrzeć upokorzenia! Taka delikatna, taka niewinna, a taka władcza!

I tym akcentem kończę drugą część. Nie wiem czy będziecie chcieli trzecią, bo jeżeli nadal miałaby być spisaniem wspomnień, to w większości miała by już mało wspólnego z samymi drewniakami czy innymi butami, a napewno była by 18+ 😉

Weekendowy wypad do znajomej na wieś cz. 1

Ładna pogoda, a więc postanowiłem odwiedzić znajomą w jej rodzinnej miejscowości. Znajoma 21 lat, szczupła blondynka 🙂 Ogólnie ubiera się na sportowo.

Posiedzieliśmy u niej w domu, i w końcu zaproponowała żeby pójść do ogródka, ma tam czereśnie między innymi, możemy zjeść. Ponieważ zakładałem e jak zwykle pójdzie ubrana na sportowo, to nie wyczuwałem żadnej ciekawej sytuacji. Jakże byłem w szoku, jak zobaczyłem że wśród mnóstwa damskich delikatnych sportowych butów, stoją klasyczne drewniaki, i zaczyna wsuwać w nie swoje stópki! Klasyczne, ale różowe, także bardziej dziewczęce. Po wsunięciu delikatnych bosych stópek do nich, jak stuknęła nimi o podłogę, myślałem że eksploduje! Widziałem część jej stópek, i wiedziałem co by się stało, jakby coś przez nieuwagę wpadło pod te drewniaki…

Dopiero jak wyszliśmy zadałem pytanie czemu akurat te założyła, że to do niej nie podobne. A ona mi na to, że żeby zerwać czereśnie trzeba wejść na drabinę, a te są bardzo sztywne i dzięki temu dają olbrzymi komfort. I spojrzała na mnie, i powiedziała że współczuje mi stania dłużej na drabinie w moich.

Nakręciła mnie tym strasznie, delikatna, szczupła blondynka, mająca na bosych stopach takie drewniaki… I to specjalnie założyła żeby chronić i dać komfort swoim stópkom… Byłem w niebie.

Doszliśmy na miejsce, pogadaliśmy, powiedziałem że może pierwsza wdrapać się na drabinę, ja potrzymam drabinę jakby miała się przewrócić, a jak będzie ok to do niej dołączę. Zgodziła się, zaczęła wchodzić, jak miała już nóżki powyżej moich oczu, zobaczyłem podeszwy… Napewno przed chwilą rozgniotła nimi kilka czareśni! Widać było kila świeżych plam, ale i sporo plasku jak i parę drobnych kamyczków. Nic pewnie nie poczuła… I te bose stópki w środku… Nie mogłem się napatrzeć. A ona tylko szukała owoców, wgl nie przejmowała się tym co miała pod butami.

To by było na tyle z pierwszej części, wybaczcie ale nie jestem w stanie opisać całości na raz 😉 A później dopiero zaczęło się dziać…

Krótka rozmowa z pasażerką

Podjechałem na wskazany adres. Już z daleka zobaczyłem że idzie do mnie dziewczyna na oko jakieś 25-27 lat. Bardzo ładna brunetka, krótka spódniczka, ładna kurteczka, i niesamowite szpilki na cieniutkich i wysokich obcasach i wysokich platformach. Poniżej zdjęcie podobnych

Wsiadła, jedziemy. Zaczynam rozmowę chwaląc jak ładnie wygląda, później mówię że musi jej zależeć na tym z kim się spotkała, bo w tak wysokich szpilkach pewnie nie wygodnie się chodzi. I ku mojemu zadowoleniu podchwyciła temat, i zaprotestowała. Rozmowa przebiegała mniej więcej tak:

Ja: Musi Ci strasznie zależeć na tym z kim się widziałaś, w takich szpilkach przecież pewnie się bardzo męczysz

Ona: Wcale nie! Te akurat są baaaardzo wygodne. Bardzo dobrze wyprofilowane, przyjemne w środku. Szczerze mówiąc często zapominam że mam je na nogach.

Ja: Haha, to i pewnie nie czujesz po czym idziesz jak takie wygodne?

Ona: No pewnie. Dopóki mi się but na czymś mocno nie chwieje. Bądź obcasy nie zaczną zapadać.

Ja: Czyli w takich szpilkach czujesz mniej niż w normalnych butach?

Ona: No pewnie! Zobacz jakie mają grube platformy. ( i tu mi zaczęła je prezentować). Wiesz jakie one są twarde? Serio, dopóki but się na czymś nie chwieje, bądź nagle obcas nie zaczyna się zapadać to co najwyżej słyszę że coś pod nimi chrupnęło.

Ja: Tu musi być wygodne…

Ona: Też nie do końca. Trzeba bardzo uważać na nierówności chodnika żeby się nie ześlizgnęły. W normalnych butach to wyczujesz, w tych można się przewrócić.

Ja: Ale mówisz że jakiś śmieci itp nie wyczujesz?

Ona: A to to nie, nawet nie ma szans. Co najwyżej usłyszę że coś… miałam pod butem (i tu się bardzo ładnie uśmiechnęła)

Ja: Często słyszysz taki chrzęst czy jak coś strzeli?

Ona: Mówię Ci że są bardzo twarde, także pewnie często. Chociaż tak szczerze to nie zwracam na to większej uwagi póki nie jestem zmuszona do tego. W szpilkach należy chodzić prosto i pewnie! A nie patrzeć pod nogi (uśmiech…)

Nie muszę dodawać jak było mi ciężko skupić się na jeździe. Pomijając to że sama dziewczyna naprawdę śliczna 🙂

Rano na przystanku

Rano czekam na autobus, zimno jak diabli, a w nocy ktoś się rozgrzewał od wewnątrz „Soplicą”. Potłuczone szkło leży na ziemi. W końcu podjechał autobus i jako pierwsza wysiadła z niego młodziutka dziewczyna w kozaczkach na wysokim, szerokim obcasie. Usłyszałem tylko trzask miażdżonego szkła i aż mi się ciepło zrobiło. Kawałek butelki zamieniła w proszek i poszła sobie dalej nic sobie z tego nie robiąc. Cudny widok!

 

Pasażerka w taxi

Trafiła mi się kolejna superpasażerka! Podjeżdżam, widzę że stoi młodziutka, może z 25 lat dziewczyna, bardzo drobna. W krótkim płaszczu i… botkach na drewnianych podeszwach! Jestem pewny że na prawdziwych drewnianych, bo ładnie stukały 😉 Nie mogę znaleźć w internecie dokładnie takich samych, więc wklejam poglądowe foto.

 

Zobaczyłem że zmierza do drzwi pasażera z przodu, nie byłem na to przygotowany, jedyne co miałem pod ręką to katalog prezentów z BP, więc szybko zrzuciłem na podłogę zanim otworzyła drzwi. Wsiadła, od razu postawiła buty na samych obcasach, centralnie na katalogu, i bardzo milutkim głosikiem powiedziała adres. W czasie jazdy żałowałem że nie mam zestawu gadżetów na taką okazję… Znalazłem jeszcze pudełko po perfumach, z bardzo cienkiego plastiku. Położyłem przy skrzyni, i widząc że na zakręcie patrzy się przez okno, udało mi się je zrzucić. Ogólnie nie zmieniała pozycji nóg, ale w pewnym momencie podciągnęła bardziej do siebie, i postawiła je już normalnie, i pudełko trafiło pod lewą platformę. Zgniotła na płasko, i wgl nie zauważyła! Jak podjechaliśmy znowu mega delikatnym głosikiem podziękowała, i wysiadła. Obserwowałem aż do samej klatki jak stuka tymi cudnymi butami w chodnik… Szkoda że zdjęcia nie zrobiłem, ale w katalogu zostały dwie dziury zrobione kantami obcasów jak tylko na nich opierała nogi, pudełko zgniecione na płask, wierzchnia strona katalogu zgięta i naderwana, od tego jak wysiadała i skręciła na niej nogę, i wszystko nasiąkniętę wodą i brudem spod jej butów…

Ciekaw jeste, czy dziewczyny wgl nic nie czują pod takimi butami? Co największego mogła by nimi zniszczyć i nawet tego nie poczuć…

I jakie to jest niesamowite, delikatne stópki w środku mają tak wygodnie, że nawet nie czują tego co niszczą pod ciężkim butem…

Nauczycielka polskiego i drewniaki

W szóstej klasie podstawówki polskiego uczyła nas ok 30 letnia kobieta. Nawet szczupła, ogólnie dość wymagająca i groźna, ale jak czasem się uśmiechnęła to już wtedy robiło mi się ciepło…

Normalnie chodziła w jakiś miękkich butach, ale kiedyś w zimę przyszła w czarnych drewniakach. Takich klasycznych.

 

Coś w tym stylu z czego pamiętam. Ze dwa dni w nich chodziła, w końcu jakaś dziewczyna z klasy zapytała o nie, kobieta odpowiedziała że jest zima, nie będzie chodzić po szkole w zimowych butach a nie kupiła sobie jeszcze na zmianę, i pożyczyła te od koleżanki, także nauczycielki z tej szkoły. I na pewnych zajęciach, koledze upadł pomiędzy ławki wkład do pióra, nauczycielka chodziła i nam coś opowiadała. Chyba nikt poza mną tego nie zauważył. Idąc w pewnym momencie idealnie trafiła na niego tym jakby obcasem… Atrament wytrysnął spod buta na dobre 30 cm, a ona poszła dalej! Wszystko musiało wytrysnąć poza buta, bo nie zostawiała śladów. Wracając zauważyła to, zatrzymała się, i kazała wszystkim sprawdzić buty kto to rozdeptał. Nikt tego chyba nie widział bo wszyscy sprawdzali, ja się bałem powiedzieć bo byłem nakręcony. Ona nie sprawdziła. Wszyscy powiedzieli że mają czyste, ona powiedziała że no trudno, i czy może to sprzątnąć chłopak który obok siedzi. On zaczął wycierać resztki z podłogi, a ona jakby gdyby nic zaczęła chodzić dalej i opowiadać… Nie wiem, czy nie chciała się przyznać że to ona, czy nie dopuszczała takiej możliwości, czy nie poczuła tego, czy co? Dajcie znać w komentarzach co myślicie, bo dla mnie to cały czas zagadka 😉

II wspomnienie z byłą dziewczyną

Wspomnienia nie są umieszczane w chronologicznej kolejności, tylko jak mi się przypomną i jak mam ochotę pisać 🙂

Historia była wstępem do świetnego wieczoru! Wracamy z dziewczyną do domu (chyba po kinie), ona w czarnych szpilkach także na platformach, ale nieco niższych niż z poprzedniego opowiadania, podrzucam poglądowe foto, coś w tym stylu.

 

Jesteśmy już w okolicach bloku, było już ciemno, i odgłos był mniej więcej taki stuk, stuk, stuk, stuk, PYK chrzęst, stuk, stuk. Rozdeptała coś, co ładnie pękło w momencie nadepnięcia, a w momencie dalszej części kroku, przechylając buta do przodu ładnie zachrzęściło pewnie rozdrabniając się zupełnie pod tym twardym butem. Ja od razu zagaduje co to było, ona wzrusza ramionami idąc pewnym krokiem dalej że nie wie, ale mogę się wrócić sprawdzić. Pobiegłem podniecony, w sumie to był mały kawałek szkła który totalnie zmiażdżyła. Wróciłem do niej zanim doszła do klatki, w windzie byliśmy na szczęście sami, no i szybka rozmowa, szło to z tego co pamiętam mniej więcej tak:

– Poczułaś wgl że coś rozdeptałaś?

– Bardziej usłyszałam

– Czemu nie sprawdziłaś co to było?

– A po co?

– No nie ciekawi Cię?

– Nie.

– (ja już głupiejąc) A jakby to było coś ważnego?

– Co ważnego mogło leżeć na chodniku?

– Jakieś zwierzątko czy coś…

– Nie zapiszczało ani nic, chyba mi się do buta nie przykleiło, a przynajmniej nie lepi mi się do podłoża, więc po co mam sprawdzać?

– To wgl nie sprawdzasz? (już kompletnie podniecony)

– No mówię, jak nie zapiszczy, nie przyklei mi się do buta, ani nie wymaga ode mnie jakiegoś skomplikowanego manewru, bo np but mi się z tego ześlizgnie, to nie.

– A to często Ci się takie sytuacje zdarzają? Pewnie tak skoro prawie non stop jesteś w szpilkach…

– (ona uśmiechając się i wzruszając ramionami) Być może… Nie zastanawiam się nad poszczególnymi rzeczami.

I wyszliśmy z windy, poszliśmy do mieszkania i się zaczęło… 😉