Pani kierowca Ubera

Ostatnio napiłem się piwa z kolegą, no i na powrót zamówiliśmy Ubera. Ku naszemu zadowoleniu, podjechała po nas pani Kasia. Okazała się bardzo miłą 30 latką, czarne włosy, nie wysoka. Prowadziła nową granatową Skodę Fabię w kombi. Kolega mieszka w bloku zaraz za osiedlowym sklepem, taka mała sieciówka wolnostojąca. Podjeżdżamy pod klatkę, z lewej mamy śmietnik i miejsce dostaw tego sklepu, ale że było wietrznie a i chyba ktoś pomógł, śmieci są rozrzucone. Pani się zapytała czy to tu, jak potwierdziliśmy to powiedziała że tylko zawróci, i zaczyna skręcać w lewo centralnie po śmiechach, jakiś plastikowych kubeczkach, mnóstwo kajzerek leżało, i jakieś grubsze śmieci bo słyszeliśmy jak strzelały pod kołami. Zatrzymała się i zaczęła wycofywać, ja zaniemówiłem, a kolega (nie wiedzący nic o moim fetyszu) wielkie oczy, i z tekstem

– Ostra kobieta widzę

– Nie po takich rzeczach już jeździłam – zaśmiała się Kasia

Kolega wysiadł, ruszyliśmy dalej w moją stronę, ja próbuję rozwinąć temat, i zagaduje po czym jeszcze jeździła skoro tyle śmieci nie zrobiło na niej wrażenia. To opowiedziała mi że w sumie zażartowała, że do takich rzeczy nie przywiązuje wagi, ale pamięta jedno dla niej traumatyczne przeżycie. Mieszka w domku pod miastem, i prywatnie ma Toyote Solarę (sportowy, ale duży i ciężki samochód, i ze sporym silnikiem 😉 ), i kiedyś w słoneczny dzień chciała jechać do koleżanki. Wsiadła, odpaliła, i ruszyła do przodu. Mówi że lubi dynamiczną jazdę, i lubi czuć uślizg kół przy ruszaniu (dziewczyna marzenie…), i poczuła tym razem uślizg koła, chociaż dziwne bo bardzo delikatnie nacisnęła gaz (miała na nogach szpilki, i kompletnie nie czuła pedałów, więc bała się mocno naciskać), no ale koło się uślizgnęło i złapało przyczepność więc pojechała dalej. Kompletnie o tym zapomniała, posiedziała z koleżanką, i jak wróciła dowiedziała się co się stało… Kot spał na oponie, nie przestraszył się odpalania silnika, i w moemencie jak ruszyła delikatnie dynamiczniej, nie zdążył już nic zrobić, znalazł się pod kołem, i Kasia w tym momencie naciskając swoją stópką w zapewne pięknej szpilce na gaz, zmieliła go pod kołem… Podobno na oczach swojej małej córeczki…

I na zakończenie przyznała się, że mimo wszystko nic ją to nie nauczyło, nadal kompletnie nie zwraca uwagi co ma pod kołami…

Jedna myśl na temat “Pani kierowca Ubera”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *